CYFROPOL

język polski przed maturą

KSIĄŻKI OTWIERAJĄ W MAGICZNY SPOSÓB PRZESZŁOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ, SĄ PO STRONIE ŻYCIA, NAWET JEŚLI OPISUJĄ ŚMIERĆ. OTWIERAJĄ OCZY KU PRAWDZIE, CHOCIAŻ BARDZO INTENSYWNIE PRZYGLĄDAJĄ SIĘ KŁAMSTWU.  A SŁOWA - TO WODA ŻYCIA, W KTÓREJ JESTEŚMY ZANURZENI I Z KTÓREJ PIJEMY - CIĄGLE NIENASYCENI.

                                                                            

Przed maturą!

JĘZYK POLSKI

Pomysły na lekcje ...

JĘZYK POLSKI

Testy, sprawdziany, ...

JĘZYK POLSKI

Stwórz swoją www

Daniel Naborowski, Na toż

Daniel Naborowski

Barok

     Wiersz Na toż Daniela Naborowskiego jest barokową próbą przedstawienia sposobów opanowania lęku przed śmiercią.

     Utwór rozpoczyna się od motywu vanitas:

 

               Dzień jeden drugi goni i potem zostawa

               Tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa.

 

     Poeta mówi w pewnym sensie o odkładaniu się czasu: dni upływają za dniami, czas dociera szybko do takiego punktu, z którego nie ma już odwrotu.

     W następnym ujęciu zmienia się perspektywa: z ujęcia dobowego na godzinowe:

 

               Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa

               Człowieku, który ze dniem zarówno upływa.

               Karmia byt nasz godziny, która leci snadnie;

 

     Poeta tworzy tu obraz czasu, który podlega procesowi zniszczenia. Jest to pewnego rodzaju przesunięcie metaforyczne - wszak to rzeczy ulegają zniszczeniu po wpływem biegu czasu.

     Kolejny wers przynosi jeszcze inne ujęcie kwestii vanitas:

 

          Więcej się ten nie wraca, kto z regestru spadnie;

 

     Regestr oznacza tutaj rejestr, listę, na której znajduje się nazwisko. Kto z tej listy odpada, już na nią nie powróci. W perspektywie upływającego czasu powrót do rejestru nie jest możliwy.

     Czwarty wers od końca przynosi motyw snu, stanowiącego bardzo częste i stosowane już w kulturze antycznej odniesienie metaforyczne do śmierci.

 

               Już w nocy wiekuistej sen przyjdzie spać twardy.

               Na to masz zawsze pomnieć, o człowiecze hardy:

 

     Istotną rolę odgrywają tu metafory: noc jest wiekuista, sen - twardy. W ten sposób podkreślona została moc śmierci.

     W finałowych wersach pojawia się myśl o tym, jak ważna jest obecność myśli o śmierci w świadomości człowieka.

 

               Dwakroć żyje, kto żyjąc umrzeć się gotuje;

               Umiera dwakroć, kto się śmiertelnym nie czuje.

    

     Pamięć o śmierci - paradoksalnie - nadaje sens życiu. Zapomnienie o niej oddziałuje na człowieka bardzo negatywnie. Jak gdyby życie bez obecności myśli o śmierci w świadomości jest niepełne, może w jakiś sposób pozorne i płytkie.

Dzień jeden drugi goni i potem zostawa

Tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa.

Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa

Człowieku, który ze dniem zarówno upływa.

Karmia byt nasz godziny, która leci snadnie;

Więcej się ten nie wraca, kto z regestru spadnie;

Już w nocy wiekuistej sen przyjdzie spać twardy.

Na to masz zawsze pomnieć, o człowiecze hardy:

Dwakroć żyje, kto żyjąc umrzeć się gotuje;

Umiera dwakroć, kto się śmiertelnym nie czuje.