CYFROPOL

język polski przed maturą

KSIĄŻKI OTWIERAJĄ W MAGICZNY SPOSÓB PRZESZŁOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ, SĄ PO STRONIE ŻYCIA, NAWET JEŚLI OPISUJĄ ŚMIERĆ. OTWIERAJĄ OCZY KU PRAWDZIE, CHOCIAŻ BARDZO INTENSYWNIE PRZYGLĄDAJĄ SIĘ KŁAMSTWU.  A SŁOWA - TO WODA ŻYCIA, W KTÓREJ JESTEŚMY ZANURZENI I Z KTÓREJ PIJEMY - CIĄGLE NIENASYCENI.

                                                                                                                                                                                                          

Kontakt:

polonista@cyfropol.eu

Polityka prywatności

LIST DO EURYDYKI

 

AUTOR: SEBASTIAN K.

Tracja, 4 maja

 

Kochana Eurydyko!

 

     Najwspanialsza ze wszystkich hamadriad, tak bardzo tęsknię za Tobą. W tym liście chcę opisać Ci kilka dobrych, lecz samotnych chwil. Te chwile są wiecznością. Każda myśl o Tobie w Królestwie Hadesu jest raną na mym sercu.

     Wszystko to, co robię bez Ciebie, nie ma najmniejszego sensu. Nie będę pisać o moim samopoczuciu, gdyż domyślasz się na pewno, jak się czuję. Mój głos nie brzmi wesoło. Właściwie ostatnio w ogóle nie śpiewam. Jeżeli już, to krótkie, smutne ballady, oprawione w tęsknotę i cierpienie. Wybacz mi, Najmilsza… Chcę powstrzymać łzy, ale nie potrafię. Tak bardzo chciałbym Cię ujrzeć. Jak tam jest? Dobrze Cię traktują?
Och… o co ja pytam?! Przecież to Hades… Królestwo, w którym zmarłe dusze tułają się tak niespokojnie. Słyszałem, że ostatnim listem doprowadziłem Cię do łez, Najukochańsza. Wybacz… Nie chciałem, ale musiałem napisać wszystko to, co ciążyło mi na sercu. Przemierzając drogi Tracji, czuję, że idę pod prąd. Przecież wcale tak nie jest… 
     Jeżeli trzeba będzie, zakradnę się do Hadesu i wyrwę Cię stamtąd siłą. Nie powstrzyma mnie ani wiatr, ani wichura, ani ulewa, ani nawet Cerber. Bez Ciebie, mego Natchnienia, mojej Inspiracji, same chmury na tym niebie. Wiesz… Gdy już uda mi się wydostać Cię z tego smutnego miejsca, zaśpiewam Ci pieśń, którą skomponowałem tylko dla Ciebie.
     Pamiętam o Twoim niewielkim ogródku niedaleko doliny Tempe. Codziennie tamtędy przechodzę. Upewniam się, czy nie ma tam Ciebie. Dzisiaj również tam byłem i miałem nadzieję, że będziesz czekać na mnie wśród drzew, ale to miejsce znowu było puste…
     W drodze powrotnej, zawsze mam wrażenie, że chodzi za mną Hermes i zawsze powtarza to samo: „Nie odwracaj się za siebie, Orfeuszu!”. W domu słyszę jakieś szmery, szepty dochodzące z kuchni. Może coś się ze mną dzieje… Ta choroba to na pewno tęsknota. Twój obraz w mej pamięci dodaje mi sił. Rzeźbi się tak sam z upływem czasu. Jutro pójdę nad rzekę i sprawdzę, czy nie ma tam Twojego pierścienia. Wczoraj chyba go szukałaś.

     Będę się powoli z Tobą żegnał, Eurydyko. Jest już późno, a ja jestem bardzo zmęczony. To był bardzo ciężki dzień. Dobrze, że chociaż mogę jeszcze spać. Odezwij się najszybciej jak tylko możesz.

 

                                                                     Całuję,

 

                                                                                              Twój ukochany Orfeusz

 

P.S.  Kocham Cię! Pamiętaj o tym przez cały czas. Niedługo znowu zawitam do Hadesu.

         Czekaj na mnie, Najmilsza.